Dom

   Wilcza Poręba leży u zbiegu dwóch słynnych dolin karkonoskich: Sowiej Doliny i Kotła Łomniczki. Kiedyś była samodzielną osadą wchodzącą od 15 listopada 1735 roku w skład Budzisk /Gebirgsbauden/, czyli Górskiej Gminy w dobrach hrabiego Schaffgotscha z Cieplic zamieszkiwaną przez drwali, pasterzy oraz kurzaków. Ci ostatni zajmowali się wypalaniem węgla drzewnego na potrzeby działających w Kowarach i Ściegnach hut i warsztatów kowalskich. Ostatnie mielerze paliły się na Wilczej Porębie na przełomie XIX i XX wieku.

   Jednym z najsłynniejszych karkonoskich pejzażystów był profesor Carl Ernst Morgenstern. Pochodził on ze sławnej monachijskiej rodziny artystów. Jego ojciec był pejzażystą na dworze króla Ludwika I Bawarskiego. W wieku 37 lat Carl Ernst objął Klasę Malarstwa Krajobrazowego we Wrocławskiej Szkole Sztuki, a trzy lata później otrzymał tytuł profesora. Mieszkając we Wrocławiu, od końca lat osiemdziesiątych XIX wieku profesor wraz z uczniami odwiedzał Karkonosze: Wilczą Porębę, Podgórzyn, Przesiekę, Karpacz, Szklarską Porębę, a od lat 90-tych wyruszał również w wyższe partie gór. Wyprawy w Karkonosze stały się inspiracją do powstania niezliczonej ilości rysunków, akwafort, akwarel i obrazów olejnych. Rozwój techniki druku spowodował możliwość powielania dzieł mistrza karkonoskiego pejzażu na modnych wówczas i popularnych kartach pocztowych. Dodatkowe zamówienia składane przez gospodarzy schronisk Księcia Henryka, Gustava Elsnera, i na Śnieżce, Emila Pohla, spowodowały, że reprodukowane w tysiącach egzemplarzy, nie tylko olejne obrazy, ale również specjalnie wykonywane w tym celu akwarele, przyniosły profesorowi szeroki rozgłos i sławę. Co bardziej złośliwi konkurenci obwołali go „Królem Pocztówek”.

Dom – moja historia  

Ille terrarum mihi praeter omnes angulus ridet- Ten zakątek ziemi nad wszystkie się do mnie uśmiecha.

 Wbrew prawu, prawu grawitacji – ślimak  w mozolnej wspinaczce po stopniach schodów dążył w górę. Niosąc na plecach swój dom. Rzymska maksyma z odrzwi zaklinała świat. W dobro.

Mała wizytówka z pięcioma literami równo przybita do starych jeszcze białych, drewnianych drzwi – zaprasza jak przed laty w gościnę. Wszystkich będących w potrzebie. 

Szwedzki architekt, żydowski lekarz, niemiecki pisarz i uciekinierzy ze złego świata spotkali się w jednym miejscu, w różnym czasie. Na chwilę czując wolność od złego, czyniąc swoje myśli nieograniczone i nie skrępowane niczyimi zakazami. Na moment- czasu wolności. 

Na zewnątrz. Zmieciony przez wojnę świat przestał istnieć. Nowi sąsiedzi mówiący w obcym języku pomagali. Zrozumieć jak być uchodźcą we własnym domu. 

To nie miejsce czyni nas szczęśliwymi, ale ludzie których mamy szczęście spotkać.

   Na Wilczej Porębie do tej pory występuje niezwykłe zjawisko przyrodnicze, opisane w pochodzącym z roku 1786 słownikowym opisie Śląska : „Karpacz Górny, Borowice, Budniki i Wilcza Poręba, posiadają 1 szkołę, 41 domów, jeden młyn wodny i 570 mieszkańców. Ta wieś jest również nazywana „Bruckenberg” /”Mostowa Góra i należy do hrabiego Schaffgotscha. Z niektórych, leżących tutaj, pojedynczych domów, szczególnie na Wilczej Porębie w grudniowe dnie nie widać słońc„. Później o tym zjawisku wspominano w XIX-wiecznych przewodnikach. Między 13 a 24 grudnia Słońce znajduje się tak nisko nad linią horyzontu, iż nie jest ono widoczne w tej dzielnicy Karpacza.